Mirosław Piotrowski: startuję do Senatu, bo tego chcieli moi wyborcy

Aktualności

Wieloletni europoseł Mirosław Piotrowski zamierza wystawić do Senatu 5-10 kandydatów w całej Polsce. On sam będzie toczył bój o mandat senatora w Lublinie. PiS może mieć problem, ponieważ dojdzie do rozbicia głosów po prawej stronie sceny politycznej. Rozmawiamy z prof. Mirosławem Piotrowskim, prezesem partii Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi.

Sebastian Białach, Onet: Na początek chciałbym się upewnić, czy na 100 procent wystartuje pan w wyborach do Senatu?

Prof. Mirosław Piotrowski (Ruch Prawdziwa Europa): Tak, zamierzam wystartować do Senatu. Komitet Wyborczy Wyborców “Lista Mirosława Piotrowskiego do Senatu” został formalnie i bez kłopotów zarejestrowany. Teraz kończymy zbierać podpisy pod kandydaturami. Mam na myśli siebie oraz kandydatów w innych okręgach, którzy wystartują z naszego komitetu.

Wystawi pan kandydatów w całej Polsce czy tylko w województwie lubelskim?

I tu, i tu. Jeśli chodzi o województwo lubelskie, to z Lublina kandyduję ja. W innym okręgu nr 15, który obejmuje między innymi Janów Lubelski i Kraśnik, zamierza wystartować dr Krzysztof Kawęcki, były szef Prawicy RP. Wystawimy też kandydata w okręgu zamojskim. Będzie nim Marcin Dybowski, szef Ruchu Kontroli Wyborów i Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę. Z kolei dr Robert Zadura, były konsul RP w Monachium, startuje z Grudziądza, a przedsiębiorca Leszek Szymański z Garwolina.

Maksymalnie w ilu okręgach wystawicie kandydatów?

Myślę, że to będzie około 5-10 okręgów. Wszyscy wystartują z KWW “Lista Mirosława Piotrowskiego do Senatu”.

Dlaczego komitet wyborczy wyborców, a nie Ruch Prawdziwa Europa?

Dla wielu kandydatów start z mojego komitetu będzie o wiele bardziej skuteczny. Unikniemy też narażania się na to, że to rozbije partie polityczne. Od wielu osób z Lublina i kraju miałem sygnały, że ułatwi im to podjęcie decyzji w głosowaniu na kandydata do Senatu. Jeśli wyborcy mają już ukształtowane preferencje wyborcze co do partii politycznych, to głosowanie do Senatu na taki komitet jak nasz jest dla nich po prostu łatwiejsze. W związku z tym, że nie wystawiamy list do Sejmu, przyjęliśmy taką formułę.

W tych wyborach do Senatu doszło do konsolidacji opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej. Zawarli tzw. pakt senacki, by w każdym okręgu wystawić jednego kandydata, który ma szansę powalczyć z przedstawicielem PiS. Tymczasem pański komitet powoduje, że będzie więcej kandydatów po prawej stronie. Nie boi się pan, że to rozbije głosy na prawicy i ułatwi zwycięstwo kandydatom opozycji?

Nie postrzegam tego w ten sposób. Zdecydowałem się na start do Senatu, ponieważ życzyli sobie tego moi wyborcy i mój elektorat, który od ponad 15 lat mnie wspiera. Decyzja zapadła, zanim pojawiały się informacje, kto jeszcze będzie startował. Gdy informacja przebiła się do mediów, to otrzymałem telefony z innych życzliwych mi formacji politycznych, że skoro ja startuję w Lublinie, to one nie wystawią tutaj swoich kandydatów i nie będą popierać innych.

A co dalej z pańską partią Ruch Prawdziwa Europa? Ostatecznie nie udało się wystawić list do Parlamentu Europejskiego. Kiedy rozmawialiśmy w lutym tego roku przed eurowyborami nie wykluczał pan startu do Sejmu. To też nie wyszło.

Tak. Szykowaliśmy się do wyborów do Parlamentu Europejskiego. Nie jest tajemnicą, że na kilka dni przed tymi wyborami część naszych koalicjantów dokonała dywersji bądź zmieniła zdanie. Potrzebowaliśmy zebrać 70 tys. podpisów w siedmiu okręgach, a mieliśmy ich ponad 100 tys.! Niestety nie rozkładały się one zgodnie z wymogami wyborczymi. 

Planowaliśmy start do polskiego parlamentu, ale widząc, co się dzieje na scenie politycznej, wielu polityków różnych ugrupowań rozmawiało ze mną, proponując wspólne listy. Jednakże po przeanalizowaniu sytuacji doszliśmy do wniosku, że najlepszą formułą będzie start do Senatu, gdzie obowiązują okręgi jednomandatowe. Nasza partia istnieje – jesienią zamierzamy zwołać jej kongres. 

Źródło: Onet

Polub i udostępnij post na facebooku: